Przejdź do menu głównego | Przejdź do treści | Przejdź do wyboru wielkości czcionki | Przejdź do mapy strony | Przejdź do osób | Przejdź do wiadomości | Przejdź do wydarzeń | Przejdź do instytucji | Przejdź do wyszukiwarki wydarzeń |

Miasto Stołeczne Warszawa

Dziesiątki miejsc na poranne spacery

Szukaj


Premiera zrekonstruowanego cyfrowo filmu „Do widzenia, do jutra” w kinie Kultura
Kiedy
24 stycznia 2011 (poniedziałek) g. 20:00
Gdzie
Kino Kultura, ul. Krakowskie Przedmieście 21/23 (mapa)
zamknij
Możliwy dojazd autobusem Możliwy dojazd rowerem
\"Do widzenia, do jutra\"
"Do widzenia, do jutra"

Uroczysta premiera filmu " Trzeba zabić tę miłość " odbędzie się z udziałem reżysera Janusza Morgensterna oraz innymi twórcami filmu.

Film „Do widzenia, do jutra” z 1960 to debiut reżyserski Janusza Morgensterna, uhonorowany I nagrodą za reżyserię na MFF w Stratford w 1961 r. i nagrodą "Srebrnego Bumerangu" za zdjęcia na festiwalu w Melbourne w 1962 r.
Scenariusz napisał, wspólnie z Bogumiłem Kobielą i Wilhelmem Machem, Zbigniew Cybulski, zarazem odtwórca głównej roli, współzałożyciel, reżyser i aktor gdańskiego kabaretu studenckiego Bim-Bom.
Tło wydarzeń, o których opowiada film, jest autentycznym tłem fragmentu życiorysu Zbigniewa Cybulskiego. Autentyczna jest także postać Marguerite (Teresa Tuszyńska), choć naprawdę nazywała się ona Francoise Bourbon. Była córką francuskiego konsula, który przebywał w Polsce w latach 1956-60. Ona sama miała wówczas 16 lat i uczyła się w wiedeńskim liceum, które było najbliższą szkołą z językiem francuskim. W Polsce spędzała właściwie tylko wakacje i święta. Uwielbiała atmosferę Bim-Bomu, poznała wielu młodych ludzi związanych z tym kabaretem.
W filmie zakochuje się w niej pewien student, Jacek (Zbigniew Cybulski), trochę romantyk i artysta. Jego życiową dewizą jest "marzenie, które stanowi motor działania". Obiektem jego marzeń staje się właśnie Marguerite, urocza, niedosiężna córka konsula, która już jutro wyjeżdża z Polski. Młodzi chcą więc spędzić ze sobą kilka ostatnich godzin.
W tę prostą i banalną historię romantycznej przygody autorzy filmu wpletli sceny realizowane w autentycznych gdańskich piwnicach studenckich, z udziałem twórców i aktorów teatrzyków Bim-Bom i Co To, próbując w ten sposób utrwalić niepowtarzalne zjawisko, jakimi były one w drugiej połowie lat 50. Pragnęli oddać ich nastrój, urodę i przesłanie, a tym samym wyrazić stan ducha, tęsknoty i urazy ówczesnej młodej inteligencji. Nerwowa gra Zbyszka Cybulskiego oddaje to wszystko, co ukrywa się w cieniu, poza wypowiadanymi słowami, lecz jest obecne w życiu: niezgoda na nietrwałość uczuć, na świat, w którym nie ma miejsca dla romantyzmu, na szczęście ulotne jak chwila.